Historia coachingu
Angielskie słowo coach pochodzi od francuskiego coche, które wzięło początek od węgierskiego miasteczka Kòcs, gdzie skonstruowano pierwszą furę (XVI w). Tak nazywano później również woźnicę a zajęcie przewożenia ludzi - caoching.
Z biegiem czasu coach oznaczał nauczyciela przygotowującego dzieci i młodzież do egzaminów. W XIX w. cochem nazywano trenerów przygotowujących na uczelniach amerykańskich studentów do osiągania sukcesów sportowych.
Dzisiejsze rozumienie pojęcia coching sformułował Tim Gallwey. W swojej książce The Inner Game of Tenis przedstawił pogląd, że najlepszym sposobem pomocy w osiąganiu sukcesu jest zadawanie graczowi odpowiednich pytań, które ułatwią tenisiście korzystanie z własnych doświadczeń.
W biznesie coaching po raz pierwszy zastosował uczeń Gallweya, Sir John Whitmore – były kierowca rajdowy, biznesmen, psycholog sportu, dzisiaj stojący na czele firmy doradczej Performace Consultants.
Coaching stał się uznaną metodą dopiero po powstaniu pierwszej szkoły cochingu – 1992 r Coach University, której założycielem był Thomas Leonard. Thomas Leonard rozpoczął stosowanie coachingu na początku lat 80. Pracując jako doradca finansowy w San Francisco zauważył, że ze swoimi klientami często rozmawia o tym ile chcą mieć dzieci, jaki samochód kupić, gdzie pojechać na wakacje, kiedy przejść na emeryturę. Zaobserwował, że nie mają z kim rozmawiać o takich sprawach. Wszyscy byli dojrzali emocjonalnie, mieli szczęśliwe rodziny, odnosili sukcesy w pracy lub biznesie, nie istniała jakakolwiek potrzeba interwencji kryzysowej w ich życiu. Pozwalali pomagać sobie w identyfikacji czego tak naprawdę pragną w życiu i kiedy chcą tego dokonać.
Leonard po pewnym czasie zaadoptował słowo coach jako określenie tego typu profesji.
Odkrył, że coaching działa najskuteczniej w stosunku do klientów, którzy przy jego pomocy chcą uzyskać pomoc w zdefiniowaniu celów, rozwoju, posiadaniu wspaniałego życia, przeprowadzeniu zmian, zarabianiu więcej. To skutkowało bardziej niż „pomaganie klientowi”.
Jesteśmy dorośli. W relacji coachingowej nie jest nie potrzebna pomoc rodzicielska ani terapia – Thomas Leonard.





